Wesoły autobus
Miejskie autobusy zatłoczone są w godzinach rannych, gdy mieszkańcy osiedli jadą do pracy, a młodzież wybiera się do szkół na zajęcia. Sytuacja jest podobna w godzinach powrotu z pracy i ze szkół. Wystarczy jednak wsiąść do autobusu w godzinach 11- 12 przed południem, a zastaniemy pełen komfort.
Jadąc niedawno o tej porze autobusem linii 27 na trasie Jesienna - Aleje NMP byłam świadkiem wesołej sceny - czułam się jak w kabarecie.
Gdy skupiona i wyciszona podziwiałam gmach Galerii Jurajskiej, rozległ się głos w autobusie „ Ostatnio jak jechałem do Blachowni, to napisy pojawiające się na wyświetlaczu pojawiały się w języku czeskim i węgierskim”. Oczywiście grobowa cisza, nikt nie zareagował, nawet siedząca obok pani. Starszy pan nie dawał jednak za wygraną. Zwrócił się już bezpośrednio do niej i zaczął opowiadać o zamachach bombowych, a potem o niebezpieczeństwach jakie czyhają obecnie na mężczyzn. Skarżył się, że teraz mężczyznę można posądzić o molestowanie nawet, gdy niewinnie spojrzy na kobietę. I tu dyskusja rozgorzała, bo okazało się, że nieco dalej siedzą inni emeryci, byli koledzy z pracy naszego starszego pana. Po chwili pół autobusu włączyło się w dyskusję na obyczajowe tematy - co zoperował sobie Ibisz, jak potraktował Colin Farell naszą Bachledę Curuś i o tym, że Nina Terentiew nie lubi już Cichopek - było głośno i wesoło.
Rozejrzałam się z zaciekawieniem, a obok prawie sami emeryci i emerytki. Jest ich dużo w Częstochowie , starsi i ci młodsi, którzy przeszli na wcześniejszą emeryturę. Większość z nich jechała prawdopodobnie w odwiedziny do szpitala na Parkitkę, część na zakupy w poszukiwaniu tańszych produktów, a spora grupa wybrała się w ”podróż” z nudów, w celu nawiązania kontaktów towarzyskich.
Gdy większość emerytów wysiadła i w autobusie zrobiło się cicho, dyskusję podsumował młody mężczyzna (trochę słaniający się na nogach), mówiąc „ Naoglądają się dziadki telewizji i głupoty opowiadają”. Oczywiście, nikt nie zareagował.
