marzec 11th, 2010
Raz kolejny patrzę na „Bez końca” Kieślowskiego i znów wiem, że najsmutniejszy na świecie. W Polsce ten film chyba się nigdy nie pokazał na płytkach – bo i po co? Jest nieco filmów Kieślowskiego, ale najwybitniejsze są dwa: „Przypadek” i „Bez końca”. Za nie szacunek do końca świata i dzień dłużej.
Zaszufladkowany do artykuły | Brak komentarzy »
marzec 11th, 2010
Temat galerianek, zanim o nim powstał film, wyszperała Hanna Bogoryja-Zakrzewska ze studia reportażu Polskiego Radia. W jej reportażu nie były jeszcze galeriankami, były określane jako szlaufy.
Zaszufladkowany do artykuły | Brak komentarzy »
marzec 10th, 2010
Matematyk, fizyk i inżynier dostali po kawałku siatki do ogrodzeniowej i zadanie, by ogrodzić jak największy teren.
Inżynier ogrodził elegancki kwadrat.
Fizyk obliczył że najlepszy stosunek powierzchni do obwodu ma koło i rozstawił siatkę w okrąg.
Natomiast matematyk rozstawił siatkę byle jak, wszedł do środka i powiedział, że jest na zewnątrz.
(znalezione w internecie)
Zaszufladkowany do artykuły | Brak komentarzy »
marzec 10th, 2010
70. urodziny obchodzi dziś Chuck Norris.
Wiadomo o nim, że nie umrze na atak serca, bo serce nie jest takie głupie, by atakować Chucka Norrisa. Chuck Norris potrafi zatrzasnąć drzwi obrotowe. Na Marsie nie ma życia, bo był tam Chuck Norris.
Zaszufladkowany do artykuły | 2 komentarzy »
luty 21st, 2010
Cytat z rozmowy z językoznawcą, profesorem UW Radosławem Pawelcem w Polskim Radiu: — W powiedzeniu „A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”, słowo „gęsi” nie występuje jako rzeczownik, a jako przymiotnik. Nie chodzi o to, że Polacy to nie są gęsi, ale że nie używają języka gęsiego. A tak nazywano łacinę.
Zaszufladkowany do artykuły | 1 komentarz »
luty 18th, 2010
Z okazji nadciągającej „dziewiętnastki” w zawodzie (dziewiętnastu lat pracy w dziennikach) miałem napisać coś ponurego, ale „wyręczył mnie” w biuletynie dziennikarskim Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Piotr Biernat, który zebrał linki do tekstów o śląskim dziennikarskim piekiełku i skomentował je takimi słowami:
„Gdy trzydzieści lat temu zaczynałem pracę w tym zawodzie, miałem mistrzów. Oni z uczyli mnie, że bycie dziennikarzem zobowiązuje, że nasz zawód coś znaczy, wyróżnia nas spośród innych profesji.
Podglądałem starszych kolegów, nie tylko pod kątem ich zawodowych umiejętności, ale także kultury, obycia, stylu. I chociaż mogliśmy różnić się w poglądach, to jako grupa zawodowa byliśmy awangardą myśli i zachowań. Z dumą patrzyłem jak zazdroszczą nam tego nauczyciele, lekarze, naukowcy. To my mieliśmy fantazję, potencjał, siłę argumentów i środki przekazu.
Mieliśmy i korzystaliśmy z prawa wypowiadania się na temat poważnych spraw regionu i kraju, komentowania wydarzeń a nawet radzenia ludziom jak żyć.
A jak jest dziś?
Redakcje pozbawione są zawodowych autorytetów, przestraszone widmem bankructwa i głodowej śmierci, serwilistyczne wobec właścicieli, pozbawione dostępu do wielu ważnych informacji i kontaktów. Nie dziwi więc, że zamykają się w sobie i degenerują. Zamiast wychowywać nowe pokolenia dziennikarzy, hodują cwaniackich koniunkturalistów traktujących tę profesję jak co najwyżej, poczekalnię do kariery.
W redakcjach tolerowani są ludzie wykonujący swą pracę bez poczucia żadnej odpowiedzialności, pomysłu i wiedzy, którzy o etyce, czy innych wyższych wartościach, ważnych w tym zawodzie, nawet nie słyszeli.
W rezultacie, gdy przy pierwszych ich zawodowych lub osobistych zakrętach zaczynają się kłopoty, budzą się w nich lęki i demony oraz chore ambicje. Więc zioną jadem i nienawiścią.
A jak ma być inaczej – pytam – skoro ludzie do niedawna będący autorytetami i mentorami w tym zawodzie zniknęli, pochowali się na wygodnych emeryturach i gdzieś tam w ukryciu tylko narzekają na niesprawiedliwy los i to, że nikt ich nie docenia?
Wiadomo nie od dziś, że redakcja powinna opierać się na filarach, na doświadczonych, znających swój fach zawodowcach. Ale ich odesłano do domu; teraz rządzą młodzi po kursie PR.
Kult młodości uczącej się na swoich błędach widzimy na przykład w Telewizji Katowice, gdzie zapanowała atmosfera jak na letnich koloniach. Ktoś wymyślił, że trzeba wszystko odmłodzić i w rezultacie koloniści eksperymentują na kolonistach – jak w piaskownicy. Gdy niedawno trzeba było z powodu pożaru ewakuować ośrodek w Bytkowie, ktoś żartem zaproponował, żeby może nie wpuszczać wszystkich hurtem z powrotem – niech każdy przy wejściu powie co tu robi, do czego się nadaje i co potrafi… I kto wie, czy połowa nie zostałaby na mrozie?”
*
Piotr Biernat dotyka problemu mediów w metropoliach czy większych miastach – tych, gdzie mieszczą się siedziby centrali redakcji. Centrali, które tak naprawdę zdegenerowały także oddziały. Stąd sytuacja rozchodzi się i rozprzestrzenia. Promieniuje na resztę, nawet nie podległą, która po prostu czerpie wzory.
Zaszufladkowany do artykuły | 2 komentarzy »
luty 15th, 2010
Poziom bawarski – tak satyryk Tomasz Jachimek określa poziom kabaretowych występów na plenerowych imprezach.
Zaszufladkowany do artykuły | Brak komentarzy »
luty 13th, 2010
Jacek Janczarski, nieżyjący już satyryk, napisał kiedyś książkę „Rozrywki duchów rozrywki”, w której opisał, co dzieje się z nieautentycznymi postaciami, gdy schodzą z fal eteru – czyli jak np. wygląda życie pana Sułka, kiedy go już nie słyszymy na antenie.
A mnie marzy się radio wypełnione przez ludzi, którzy odeszli. Radio duchów, a przynajmniej całodobowa audycja raz w roku, np. 1 listopada. Audycje prowadziliby np. Tomasz Beksiński czy Witold Pograniczny, powieści czytaliby np. Stella Weber, Zbigniew Lutogniewski, Jerzy Rosołowski, Roman Wilhelmi czy Zbigniew Zapasiewicz, byłby wywiad z Gustawem Holoubkiem, o muzyce opowiadaliby Jan Weber czy Jerzy Waldorff. Teatr Polskiego Radia z Tadeuszem Fijewskim na przykład, felieton powiedziany np. przez Słonimskiego… O muzyce nie mówię, bo wiadomo: od Armstronga do Ciechowskiego, Grechuty itp. Filmy duchów już są – kto dziś jeszcze żyje np. z ekipy „Przeminęło z wiatrem”?
Próbkę takiej audycji słyszałem nocą w Jedynce, w audycji, gdzie grupa satyryków mówiła właśnie o Jacku Janczarskim. Janczarski żył jeszcze wtedy i był uczestnikiem tej audycji, a obok niego np. Jan Tadeusz Stanisławski, Adam Kreczmar, Jonasz Kofta…
Zaszufladkowany do artykuły | 3 komentarzy »
luty 12th, 2010
Z wywiadu Adama Hanuszkiewicza z Justyną Hofman-Wiśniewską przeprowadzonego w 2004 roku:
Xawery Dunikowski mówił: Trzeba wąchać czas. I ja go wącham i za każdym razem on pachnie inaczej. Bo czas nas zmienia.
Zaszufladkowany do artykuły | 1 komentarz »
styczeń 31st, 2010
Wbrew pozorom gazeta, w której na stronie jest 16 tekstów, wcale nie sprawia wrażenia, że jest w niej do czytania więcej niż w gazecie, gdzie na stronie jest tylko jeden tekst. Sądzę, że coraz bardziej patrzeć na to będą poważni reklamodawcy, nie chcąc, by ich ogłoszenia umieszczać w chaosie.
Zaszufladkowany do artykuły | 2 komentarzy »