Archiwum z maj, 2010

Z remanentów

Niedziela, maj 23rd, 2010

Gdy przygotowywałem się do napisania recenzji z „Mieszczanina szlachcicem” w naszym teatrze (ostatecznie nie napisałem, bo po co kopać leżącego? - tam tak naprawdę rozbawiły mnie tylko dwa epizody: Michała Kuli i Andrzeja Iwińskiego, bo ich postaci wiedziały, po co wchodzą na scenę), zanotowałem sobie takie zdania: „Z klasyką mierzyć się trudno, choć nikt nie powiedział, że nie można. Trzeba jednak mieć wtedy pomysł, talent i chęci”.

Z porównań

Niedziela, maj 23rd, 2010

Z porównań: Kiedyś piątoklasista to był nastolatek, który chciał przeżyć przygodę, uczestnicząc w niej – wybrać się na wyprawę, poszukiwać skarbu, czy choćby wyrwać się z domu. Dziś to nastolatek zdziecinniały, któremu wystarczą przygody fikcyjnych postaci w kinie lub grach, który wciąż żyje w świecie bajek i daleko mu do realności.

Z polityki

Wtorek, maj 18th, 2010

Polityka, tak jak reklama, zaczęła być „bonmotowa”. Kto kogo przebije hasełkiem, kto powie zdanie na sekundę dające się zapamiętać, bez względu na to, czy ma sens. Ot, takie choćby jak „Jarosław Kaczyński wygląda jak wycięty z telenoweli” (Jacek Rostowski, minister finansów) czy nie wygląda jak „Red Bull doda ci skrzydeł”?

Ze spostrzeżeń filologicznych

Środa, maj 12th, 2010

Zupełnie pokrzyżowały się znaczenia dwóch wyrazów: zależny i uzależniony. Tego pierwszego się już nie używa, drugi zawłaszczył sobie jego obszar. Zależny - a więc zależący od kogoś, będący pod czyimś wpływem, władzą, występujący pod pewnymi warunkami i uzależniony – czyli czujący silną potrzebę wykonywania lub zażywania czegoś. Tymczasem mówi się np. “Polska była uzależniona od Rosji”.

Ze spostrzeżeń filologicznych

Poniedziałek, maj 10th, 2010

Zginął w polszczyźnie podmiot domyślny. Zdaje się, że nie da się napisać zdania, bez wrzucenia w jego miejsce zaimka: ja, on, oni itp.

Z Andrzeja Waligórskiego

Poniedziałek, maj 10th, 2010

Ballada o starych portkach i glinianym świeczniku

A jeżeli żyć zamierzasz
Bardzo długo i wygodnie
Nie mieć zmartwień i kompleksów
I w ogóle czuć się zdrowy

Musisz mieć psa, synka, świecznik
I poczciwe stare spodnie
I koszulę trykotową
A na zimę flanelową

Pies i synek muszą umieć
Pięknie bawić się ze sobą
I rozumieć się tak dobrze
Jakby znali wspólny szyfr

Spodnie muszą stać na baczność
Kiedy je postawisz obok
Świecznik musi być gliniany
Bo żelazny zły ma wpływ

Więc gdy będziesz miał zmartwienia
Lub przygnębią cię finanse
I gdy resztką sił przez miasto
Będziesz się do domu wlec

To tam wskoczysz w stare portki
I w koszulę tak jak w pancerz
I zasłonisz się radarem
Dwóch płonących jasno świec

I z tą chwilą się rozpocznie
Twój wspaniały odpoczynek
Wszystkie troski się oddalą
I rozpłyną się pomału

Przyjdą żeby ich pogłaskać
Stary pies i mały synek
A za każdym pogłaskaniem
Będziesz dalszy od zawału

A jeżeli masz ogródek
To wyjdziecie wszyscy razem
I na trawie rozścielicie
Stary, wysłużony koc

I siądziecie by podziwiać
Najwspanialszy wynalazek
Wszystkich czasów - dobrą porę
Która się nazywa noc

18 lat temu odszedł Andrzej Waligórski. Przypomniał mi się wczoraj, nieoczekiwanie poczułem chęć zajrzenia na jego stronę, której nie odwiedzałem od paru lat. Znalazłem tekst z tych ciepłych, może mniej znanych niż te najśmieszniejsze, satyryczne.

Z rocznicy Poświatowskiej

Niedziela, maj 9th, 2010

75. rocznica urodzin Poświatowskiej. W jednej ze szkół częstochowskich próbowałem jakiś czas temu porozmawiać z gimnazjalistami o poezji Poświatowskiej (w ogóle nie znali tej poetki), zachęcić, by poczytali jej wiersze – nawet na lekcji. Czym wzbudziłem przerażenie dyrekcji tej szkoły: bo jak to? takie teksty o cierpieniu? o rozszarpywaniu ciała na kawałki, o miłości wyrażanej nie kwiatkami i ptaszkami, ale dosłownie?
Sęk w tym, że ci młodzi ludzie i tak zaraz zetkną się z miłością, z cierpieniem. Że i tak będą szukać kogoś zadającego te same, co oni, pytania – o sens miłości, cierpienia, życia.

Z przesłuchań muzycznych

Sobota, maj 8th, 2010

Maleńczuk i Kukiz – “Starsi panowie dwaj”. Tylko 30 minut, a cena jak za całą płytę. I w połowie nie Maleńczuk i nie Kukiz, tylko ktoś inny. Momentami trochę infantylne, zwłaszcza gdy piosenka się kończy, a ktoś tam coś jeszcze coś zrobi, np. dośmieje się. Najlepszy - “Smutny deszczyk”, choć i “Bez Ciebie” niezła (obie śpiewa Maleńczuk). “Tanie dranie” też się wybronią. Ogółem, płytka nagrana chyba dlatego, że oryginalne wersje już się osłuchały i znów trzeba zrobić coś, by było co w radiu puszczać.